Niektórych mieszkańców Lublina obudził w nocy dźwięk syren alarmowych przed atakiem z powietrza. Lublinianom towarzyszyły duże emocje. Wszyscy przyznają, iż są niedoinformowani, przede wszystkim na temat miejsc schronienia w przypadku sytuacji kryzysowej. Część osób ma pretensje, iż wraz z sygnałem z syren nie pojawiły się smsy z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W tym zakresie zmiany zapowiedział już premier Donald Tusk. Co do miejsc schronienia, strażacy przypominają o specjalnej aplikacji Schrony oraz stronie gdziesieukryc.pl.
Mieszkańcom w ich emocjach towarzyszyła nasza reporterka Karolina Ryniak.
Wielu mieszkańców Lublina na długo zapamięta dzisiejszy poranek. O 3.50 obudził ich sygnał alarmujący przed atakiem z powietrza i choć został odwołany po niespełna 10 minutach, wywołał wiele emocji i niepokoju, o czym na gorąco tego ranka opowiadali nam mieszkańcy Lublina.
– Wystraszyłam się, nie wiedziałam, co się dzieje. Wyszłam też na balkon i myślałam, iż może sąsiedzi coś słyszeli, może ktoś wyszedł, ale nikogo nie było, miasto spało. Oczywiście włączyłam radio, zaczęłam wertować, ale cisza, więc czekałam, co dalej. I za chwilę był odwołany alarm – opowiadają mieszkanki. – Myślała pani o tym, żeby się spakować i uciekać? Tak, na przykład wziąć jakieś dokumenty, pieniądze i uciekać nie wiem gdzie adekwatnie. Mieszkam w bloku dziesięciopiętrowym, tak iż o ile byłby jakiś nalot, to ten blok by się zawalił. Nie wiem, czy piwnica jest aż tak wzmocniona jak schrony.
„To pierwszy sygnał świadczący o działaniu państwa”
Mimo iż sygnał wywołał tak duże emocje wśród mieszkańców, to syrena alarmowa stanowi najważniejszą informację w czasie nagłego zdarzenia – przypominają służby.
– To pierwszy sygnał świadczący o działaniu państwa – ocenia zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie, starszy brygadier Michał Badach. – Tą pierwszą informacją jest właśnie syrena alarmowa. Nie możemy się dziwić, iż w tym samym momencie nie mamy jeszcze informacji w internecie, na stronach mediów itd., bo to właśnie ten system alarmowania ma działać najszybciej. To jest w pewnym sensie dowód na to, iż on działa adekwatnie, działa przede wszystkim lepiej, coraz lepiej.
Zapytani przez nas mieszkańcy przyznawali, iż nie zawsze wiedzą, jak interpretować sygnały alarmowe. Ich wypowiedzi świadczą o tym, iż nie wszędzie system zadziałał jak powinien. Inni mają pretensje, iż nie dostali żadnego powiadomienia z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
– Alarm to jest sygnał przerywany, odwołanie alarmu – sygnał ciągły. Wie pani jak długo powinny być te alarmy? Nie wiem, trzy sekundy? Trzy minuty. To był sygnał chyba, iż wybuchła wojna z powietrza. Był pierwszy sygnał, ten ciągły zaczęli i urwali jakoś. Nie wiedziałam, czy to odwołane, czy nieodwołane. Nie wybudził nas dźwięk alarmów, alerty RCB też nie przyszły – opowiadają mieszkańcy.
Premier: po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać smsy do ludzi
Urzędnicy uznali, iż sygnał z syren jest szybszą formą poinformowania mieszkańców o zagrożeniu. To metoda uznawana za najskuteczniejszą na całym świecie. Jednak premier Donald Tusk przyznał, iż procedury trzeba nieco zmienić i zapowiedział modyfikację w tym zakresie.
– Zagrożenie powstało gwałtownie i tutaj metodą najszybszą, najskuteczniejszą jest oczywiście syrena. Ale oczywiście jest to pytanie, dlaczego nie było smsów. To ludzi zaniepokoiło – mówił premier. – jeżeli czegoś brakuje w tych procedurach, to okej, alarm odwołany, wszystko jest w porządku, ale ludzie słyszeli przed chwilą syreny. Więc smsy trzeba też wykorzystywać nie tylko do informowania, iż jest zagrożenie, ale musimy wprowadzić bezwzględnie zasadę, iż po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać smsy do ludzi, uspokajając. To bardzo gwałtownie przygotujemy.
To nie zmienia faktu, iż niektórzy Lublinianie byli zdezorientowani i uważają, iż na wypadek sytuacji nadzwyczajnej nie są w odpowiedni sposób doinformowani. Inni co prawda mają przygotowany np. plecak bezpieczeństwa, ale zero planu na sytuację kryzysową.
– Plecak mam przygotowany, ale nie zastanawiałem się nigdy co dalej. Zachować na pewno spokój. U nas nie ma schronów, u nas nie ma nic kompletnie, tutaj np. w Śródmieściu, zero czegokolwiek – mówią mieszkańcy.
Co robić krok po kroku i gdzie szukać bezpiecznego schronienia?
– Powinniśmy udać się do miejsca bezpiecznego. Dosyć często pada tutaj określenie schron – mówi starszy brygadier Michał Badach. – Schrony są to pewne szczególne budowle, których póki co jest niewiele. Natomiast o ile chodzi o miejsca schronienia, w zasadzie takim miejscem schronienia może być każde miejsce, pomieszczenie w kondygnacji podziemnej. I to powinniśmy zrobić, o ile jest taka możliwość. W zasadzie większość obiektów, które posiadają takie kondygnacje, są choćby ujęte w aplikacji Schrony. Możemy na tej stronie znaleźć informacje, gdzie będzie najbliższy obiekt z taką kondygnacją.
Syrena ostrzegawcza przed atakiem z powietrza trwa trzy minuty i ma charakterystyczny modulowany dźwięk, wznoszący się i opadający. Odwołanie alarmu trwa trzy minuty i ma postać ciągłego, jednostajnego dźwięku.
Przypomnijmy, iż poranne syreny zawyły w związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy. Jak się okazało, jeden z pocisków manewrujących, prawdopodobnie CH-101, uderzył w pole niedaleko miejscowości Tarnawa-Kolonia w gminie Turobin w powiece biłgorajskim. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Miejsce znajduje się 1,5 km od zabudowań.
RyK / opr. WM
Fot. pexels.com

16 godzin temu









