To była wyjątkowo trudna noc dla strażaków interweniujących przy ul. Słowackiego w Bielsku-Białej. Po wcześniejszym pożarze mieszkania ogień ponownie pojawił się w tym samym budynku. Tym razem płomienie objęły całe nieużytkowe poddasze i wydostały się na dach. Istniało zagrożenie, iż pożar przeniesie się na sąsiedni budynek, z którego ewakuowano trzech lokatorów.
Zgłoszenie wpłynęło do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o godz. 1.29. Po przyjeździe strażacy zastali mocno rozwinięty pożar. Ogień objął całe poddasze trzykondygnacyjnego budynku o wymiarach 14 na 5 na 10 metrów. Płomienie wydostały się na dach, a gęsty dym wypełniał poddasze. Łuna była widoczna choćby w rejonie marketów przy ul. Warszawskiej.
W pierwszej fazie akcji strażacy skupili się na powstrzymaniu ognia, by nie przeniósł się na sąsiedni budynek. Ewakuowali z niego trzy osoby.
– Pożarem objęte było całe, nieużytkowe poddasze budynku. Dla nas ta sytuacja była trudna, ponieważ na poddasze prowadziło wąskie dojście ze stromymi schodami. Na poddaszu, pomimo tego, iż było nieużytkowe, zgromadzonych było bardzo dużo różnych przedmiotów, co sprzyjało rozwojowi pożaru. Musieliśmy użyć drabiny mechanicznej z łamanym koszem, po to, żeby zrobić otwory wentylacyjne w dachu. Dzięki tym otworom wentylacyjnym udało się usunąć dym, żeby strażacy mogli metr po metrze „zdobywać” nowe miejsce i go gasić. Na poddaszu było na tyle dużo dymu, iż choćby kamera termowizyjna, pomimo tego, iż jest to super urządzenie, to nie była tak użyteczna, jak w przypadku innych pożarów – powiedział nam st. kpt. Krzysztof Maguda z JRG nr 1 w Bielsku-Białej.
Strażacy podawali wodę zarówno na płonący budynek, jak i w obronie sąsiedniego obiektu. Pożar gaszono również od wewnątrz. Po opanowaniu ognia sprawdzono budynek pod kątem obecności osób poszkodowanych. Nikogo nie znaleziono. Następnie usunięto spalone przedmioty z poddasza.
– W trakcie drugiego pożaru we znaki dawał nam deszcz. To była trudna noc – podsumował strażak.
Skutki obu pożarów są poważne. Podczas pierwszego spłonęło wyposażenie mieszkania i drewniany strop, a część budynku poniżej została zalana. W drugim pożarze ogień zniszczył dach i poddasze.
W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG nr 1, OSP Komorowice Śląskie i OSP Lipnik oraz patrol policji. Na miejscu był również pracownik Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.
Około godz. 10.00 do pracy przystąpiła policyjna grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z biegłym z zakresu pożarnictwa. Dalsze czynności prowadzi III Komisariat Policji.
Relacja z pierwszego zdarzenia w artykule Pożar mieszkania po eksplozji butli! Na miejscu prezydent | ZDJĘCIA

1 godzina temu










