Ognisty Podkoziołek

rc.fm 1 godzina temu

W zapustny wtorek, zwany w Wielkopolsce podkoziołkiem, dokładnie 50 lat temu, doszło do głośnego pożaru zajazdu Parzybroda pod Pleszewem. Lokal przy krajowej dwunastce pękał w szwach — trwała ostatkowa zabawa, stoły uginały się od jedzenia, a parkiet był pełen gości.

Uczestnicy zabawy wspominali, iż około godziny 22:00 część bawiących się wyszła na zewnątrz zaczerpnąć powietrza. Wtedy zauważono ogień na strzesze. Alarm podniesiono natychmiast, ale drewniany budynek kryty słomą płonął w błyskawicznym tempie. A łuna była widoczna choćby w Pleszewie na ul. Lipowej. Na miejsce ruszyło osiem jednostek straży pożarnej, głównie ochotniczych. Strażacy walczyli nie tylko o zajazd, ale także o to, by ogień nie przeniósł się na pobliski las.

Świadkowie pożaru wspominali dramatyczne sceny — niektórzy goście ratowali się ucieczką, skacząc przez okna prosto w śnieg. Oficjalnej przyczyny pożaru nigdy nie podano. W Pleszewie gwałtownie pojawiły się jednak domysły. Jedni mówili o przypadkowym zaprószeniu ognia, inni o podpaleniu motelu przez zazdrosnego męża. Nie brakowało też żartobliwych komentarzy, iż „ksiądz potrzebował popiołu na Popielec".

Zajazd odbudowano rok później już pod nazwą „U Huberta". Dziś po obu motelach nie ma śladu — w tym miejscu stoi stacja paliw.

Autor:

Personalia

e-mail [email protected]

Nazwisko:

Irena Kuczyńska

NEWS nr 2:

N
Idź do oryginalnego materiału