Potężny pożar na Mazowszu, 100 ha w lasu w ogniu. Nowe informacje

2 dni temu

Trwa akcja gaszenia lasu w Międzylesiu w powiecie wołomińskim. Służby zaapelowały do okolicznych mieszkańców o ograniczenie zużycia wody. Komendant Główny PSP podjął decyzję o zadysponowaniu sił i środków centralnego odwodu operacyjnego. - Sytuacja pogodowa będzie mogła powodować kolejne zdarzenia pożarowe - przekazał wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz. Pożar objął około 100 ha.

Polsat News
Trwa gaszenie lasu w powiecie wołomińskim

Ogień, który zgłoszono w czwartek o godz. 13:37, objął już ponad 100 hektarów prywatnych i państwowych lasów w powiecie wołomińskim.

- Sytuacja pogodowa będzie mogła powodować kolejne zdarzenia pożarowe na terenie naszego kraju. Dlatego apelujemy do wszystkich o ostrożność w lasach – oświadczył wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz.

Pożar w powiecie wołomińskim. Trwa akcja służb

– Mamy zapewnienie, iż trzy śmigłowce z Lasów Państwowych, śmigłowiec policyjny i cztery dromadery będą brały udział w działaniach – przekazał zastępca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Sławomir Sierpatowski. W akcji ma też pomóc statek bezzałogowy Bayraktar, który zostanie wykorzystany do obrazowania terenu ogarniętego pożarem.

Sierpatowski dodał, iż w związku z rozwijającą się sytuacją, komendant główny podjął decyzję o zadysponowaniu sił i środków centralnego odwodu operacyjnego. W gaszeniu pożaru biorą udział GFFF – specjalistyczne grupy do gaszenia pożarów lasów z ziemi. Są to cztery grupy i dwie kompanie gaśnicze: jedna z województwa lubelskiego, druga z województwa podlaskiego.

ZOBACZ: Żołnierze WOT wysłani na pomoc w gaszeniu pożaru. "Sytuacja jest bardzo poważna"

Jak oznajmił Sierpatowski, w czwartek w akcji gaśniczej uczestniczyło 390 strażaków, 103 samochody, a także cztery samoloty Lasów Państwowych typu Dromader oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk dokonujący zrzutów wody z wykorzystaniem zbiornika Bambi Bucket o pojemności 3 tys. litrów. Ze względu na zapadnięcie ciemności, działania te musiały zostać wstrzymane. W nocy wykorzystywane były drony PSP do obrazowania terenu.

Oprócz strażaków, na miejscu jest również 463 policjantów i 152 radiowozy. Do wsparcia wysłano także 100 żołnierzy WOT. Od rana do akcji zostanie włączony ponownie Black Hawk, trzy śmigłowce Lasów Państwowych oraz cztery Dromadery.

"Mogliśmy mieć do czynienia z podpalaczem". realizowane są ustalenia

Jak przekazał w czwartek przed północą przedstawiciel PSP, intensywność pożaru spadła. Na razie przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Jak oznajmił Sierpatowski, nie ma też żadnych informacji o poszkodowanych.

Nadleśniczy Nadleśnictwa Mińsk stwierdził w czwartek, iż biorąc pod uwagę obecną sytuację oraz wcześniejsze przypadki podpaleń w tym rejonie, wiele wskazuje na to, iż także tym razem ogień mógł zostać podłożony.

- Wszystko wskazuje na to, iż też tutaj mogliśmy mieć do czynienia z podpalaczem - powiedział Piotr Serafin.

Szef stołecznej policji, mł. insp. Krzysztof Ogroński przekazał, iż do tej pory ewakuowano 42 osoby z 20 budynków. Większość rozjechała się do rodzin. Sześć osób zostało tymczasowo zakwaterowanych w szkole podstawowej w Stanisławowie.

"W lokalizacji Łochów ruch podłączony jest na DK 62 kierunek Węgrów, dalej na DW 637 kierunek Stanisławów, gdzie na skrzyżowaniu z DK 50 należy skręcić w lewo na Mińsk Mazowiecki. Ruch występujący po tej samej trasie w zasięgu wyszukiwania" - przekazała Komenda Stołeczna Policji.

Pogoda nie napawa optymizmem. Służby o szczegółach

Straż pożarna zaapelowała do okolicznych mieszkańców o ograniczenie zużycia wody. O ile – jak zaznaczył Sierpatowski – Black Hawk czerpie wodę z pobliskiego zbiornika, to pozostałe działania wykorzystują instalację hydrantową, w której w czwartek bardzo spadło ciśnienie.

Rzecznik KP PSP st. kpt. Wojciech Gralec wyraził obawy, iż prognoza pogody nie napawa optymizmem – najbliższe dni mają być podobne, czyli słoneczne, z dosyć wysoką temperaturą i dość silnym wiatrem.

ZOBACZ: Pierwszy trop po pożarze lasu. "Wszystko wskazuje na podpalacza"

– Dziś o godz. 13:00 mapka opublikowana przez Laboratorium Ochrony Przeciwpożarowej Lasu Instytutu Badawczego Leśnictwa wskazywała, iż na większości terytorium Polski niestety obowiązywał trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego lasu – uczulił.

Z relacji Jana Kaczmarowskiego, pożarnika LP wynika, iż za sprawą spadku temperatury i wzrostu wilgotności w nocy płomienie miały wysokość mniej więcej do kolan. Strażacy próbowali intensywnie wykorzystać tę mniejszą intensywność, żeby "złapać" pożar. Równocześnie próbowano oborać pożarzysko z wykorzystaniem ciągników, tworząc głębokie bruzdy mające zapobiec rozprzestrzenieniu ognia.

– Gdybyśmy nie podjęli tych działań w nocy, istniałoby ryzyko, iż rano, wraz ze wzrostem temperatury i spadkiem wilgotności, pożar by się podniósł – wyjaśnił Kaczmarowski.

W materiale opublikowanym przez LP, Robert Milewski, z-ca nadleśniczego w Nadleśnictwie Mińsk oświadczył, iż pożar zaczął się w lasach prywatnych, a wiatr przeniósł go do lasów państwowych leśnictwa Poręby.

WIDEO: "Wojsko bardzo potrzebuje". Nikt w Polsce tego nie tworzy
Idź do oryginalnego materiału