Zapach dymu, krzyki na klatce schodowej i strach, który w jednej chwili sparaliżował mieszkańców bloku przy ulicy Egejskiej 1 w Warszawie. W niedzielne chwile spokoju doszło tam do pożaru mieszkania, który tylko cudem nie zakończył się tragedią.
Ze wstępnych ustaleń służb wynika, iż przyczyną pożaru była pozostawiona potrawa na kuchence. Niewinna codzienna czynność, która w jednej chwili zamieniła się w realne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób. Ogień i gęsty, duszący dym bardzo gwałtownie objęły część lokalu, a zadymienie zaczęło rozprzestrzeniać się po klatce schodowej.
Z relacji sąsiadów wynika, iż starsza kobieta, lokatorka mieszkania, przebywała w nim w chwili powstania pożaru. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej opuściła lokal, uciekając z zadymionego mieszkania. Przez pewien czas nie było wiadomo, gdzie się znajduje. To właśnie czujność i empatia mieszkańców odegrały kluczową rolę. Sąsiedzi odnaleźli kobietę w pobliżu budynku i przyprowadzili ją do służb ratunkowych, które natychmiast objęły ją opieką.
Jak przekazano, kontakt z kobietą był utrudniony. Była zdezorientowana, miała problem z logicznym wypowiadaniem się i nie potrafiła wyjaśnić, co dokładnie się wydarzyło. Według wstępnych informacji kobieta mogła znajdować się pod wpływem alkoholu, jednak okoliczności te są przez cały czas wyjaśniane. Nie wiadomo również, jak długo przebywała w zadymionym mieszkaniu. To szczególnie niepokojące, ponieważ dym i toksyczne gazy są często groźniejsze niż sam ogień.
Najważniejsza informacja jest taka, iż w wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń. Kobieta przebywała w mieszkaniu sama. Nie było konieczności ewakuacji całego budynku, a szybka reakcja służb zapobiegła rozprzestrzenieniu się ognia na inne lokale. Świadkowie zdarzenia podkreślają, iż kobieta wyglądała na osobę głęboko wstrząśniętą i będącą w szoku. Do końca nie wiedziała, co się stało, jak doszło do pożaru i dlaczego wokół niej pojawiły się służby ratunkowe. Takie sytuacje pozostawiają ślad nie tylko materialny, ale przede wszystkim psychiczny.
Ten pożar to kolejny dramatyczny przykład, jak kilka potrzeba, by codzienność zamieniła się w walkę o życie.



Fot. Kamil Kozak

- Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. jeżeli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
- Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
- Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas interesujący temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!












