Pożar na oddziale położniczym w Warszawie. Dramatyczne sceny i nagła ewakuacja noworodków

2 miesięcy temu
Pożar na oddziale położniczym przy Inflanckiej w Warszawie nad ranem zaskoczył młode matki i personel medyczny. Na miejscu stawiły się cztery oddziały straży pożarnej, które walczyły z płomieniami. – Ewakuowano na inny oddział dziewięć mam z noworodkami i dwóch ojców – powiedział Bogdan Smoter.


Warszawa. Pożar na oddziale położniczym


Do niepokojącego zdarzenia doszło w we wtorek po godzinie 5:00 w szpitalu położniczym przy ulicy Inflanckiej w Warszawie. Jak podał "Fakt", w łazience na drugim piętrze doszło do wybuchu pożaru.

Według wstępnych ustaleń dziennika powodem niebezpiecznego zdarzenia mogło być zwarcie instalacji elektrycznej. Na miejsce ruszyły cztery zastępy straży pożarnej. Sytuacja była o tyle niebezpieczna, iż w tym miejscu znajdowały się matki z noworodkami. Do czasu przyjazdu służb personel szpitala wziął sprawy w swoje ręce.

W rozmowie z TVN24 o zdarzeniu powiedział Bogdan Smoter z komendy miejskiej straży pożarnej. – Po godzinie piątej rano doszło do pożaru w szpitalu położniczym przy ulicy Inflanckiej. Ewakuowano na inny oddział dziewięć mam z noworodkami i dwóch ojców. Nikomu nic się nie stało – powiedział.

Jesienno-zimowy sezon pożarowy


Jak pisaliśmy w naTemat, do poważnego pożaru doszło w ostatnich dniach listopada we Wrocławiu. Służby otrzymały zgłoszenia ws. starej kamienicy przy ulicy Siemieńskiego w dzielnicy Kleczków.

Na miejscu pojawiło się aż pięć zastępów straży pożarnej. Niestety, służbom nie udało się uratować z mieszkania dwóch osób. Po ugaszeniu pożarów stwierdzono ich zgon. Wiadomo, iż ofiary miały 60 i 70 lat.

Wielokrotnie wspominaliśmy w naTemat.pl w minionych latach, okres jesienno-zimowy niestety wciąż jest w Polsce "sezonem pożarowym". Powodem wielu tragicznych w skutkach wydarzeń są przestarzałe metody ogrzewania nadwiślańskich domów lub zła wentylacja.

Już na początku listopada tego roku Zakopanem wstrząsnął pożar Domu Doktora. Tam na całe szczęście nie było ofiar śmiertelnych, ale straty dla zakopiańskiej kultury i sztuki okazały się niepowetowane. Ogień trawiący drewnianą konstrukcję 1898 roku musiało gasić aż czternaście zastępów straży pożarnej.

Idź do oryginalnego materiału