Pożar w Mystkowie i alarmy w całym powiecie. Pracowita doba sądeckich strażaków

2 godzin temu

Miniona noc z 21 na 22 stycznia była wyjątkowo pracowita dla strażaków z Nowego Sącza i okolic. Jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych interweniowały zarówno przy miejscowych zagrożeniach, jak i przy groźnym pożarze budynku mieszkalnego w Mystkowie. Skala zdarzeń pokazuje, jak intensywna i różnorodna była to służba.

Miejscowe zagrożenia w regionie

Podczas nocnego dyżuru strażacy kilkukrotnie byli wzywani do zdarzeń niezwiązanych bezpośrednio z ogniem. W Nowym Sączu przy ulicy Długoszowskiego pomagali policji w poszukiwaniach osoby zaginionej. W Librantowej zabezpieczali drogę po rozlaniu oleju, który stwarzał zagrożenie dla kierowców. W Nowej Wsi strażacy asystowali policji przy siłowym wejściu do jednego z budynków.

W samym Nowym Sączu przy ulicy Konopnickiej sprawdzano mieszkanie pod kątem obecności tlenku węgla. W Frycowej odnotowano izolowane zdarzenie ratownictwa medycznego, w którym strażacy wspierali inne służby.

Miejscowe zagrożenia:
Nowy Sącz ul. Długoszowskiego – pomoc Policji w poszukiwaniach osoby zaginionej,
Librantowa – rozlany olej na drodze,
Nowa Wieś – pomoc Policji wejście siłowe,
Nowy Sącz ul. Konopnickiej – sprawdzenie mieszkania na obecność CO.
Frycowa – izolowane zdarzenie ratownictwa medycznego.
Mystków – pożar budynku mieszkalnego.

Pożar budynku mieszkalnego w Mystkowie

Najpoważniejszym zdarzeniem tej nocy był pożar domu w Mystkowie. Ogień objął poddasze budynku mieszkalnego, powodując poważne zniszczenia. Na miejsce skierowano liczne siły i środki, które przez dłuższy czas walczyły z żywiołem i zabezpieczały konstrukcję domu przed dalszym zawaleniem.

Na szczęście w chwili wybuchu pożaru nikogo nie było w środku i nikt nie odniósł obrażeń. Straty materialne są jednak ogromne, a budynek w obecnym stanie nie nadaje się do zamieszkania.

Trwa pomoc dla pogorzelców z Mystkowa

Jedna chwila wystarczyła, by spokojne życie rodziny z Mystkowa zamieniło się w dramat. W środę, 21 stycznia 2026 roku, w ich domu wybuchł pożar, który doszczętnie zniszczył poddasze budynku. Choć na szczęście w chwili zdarzenia nikogo nie było w środku i nikt nie ucierpiał, straty materialne są ogromne, a dom przestał być bezpiecznym miejscem do życia.

Tragedia przyszła nagle i bez ostrzeżenia

Ogień pojawił się niespodziewanie. Jak podkreśla rodzina, przyczyna pożaru na ten moment nie jest znana. Najważniejsze jednak, iż w domu nie było domowników.

– Dzięki Bogu w chwili zdarzenia nikogo nie było w domu i nikt nie ucierpiał – relacjonują poszkodowani.

Pożar strawił poddasze i poważnie uszkodził konstrukcję budynku. To właśnie tam znajdowały się pomieszczenia mieszkalne, z których korzystała cała rodzina.

Spłonęło to, co budowali przez lata

Dla rodziców i ich trójki dzieci dom był nie tylko budynkiem, ale miejscem bezpieczeństwa i codziennego życia. Teraz został poważnie zniszczony.

– Ogień zniszczył to, co budowaliśmy przez lata – miejsce, które było bezpiecznym domem dla naszej trójki dzieci – mówią.

Dodatkowym dramatem jest pora roku. Pożar wydarzył się zimą, kiedy warunki pogodowe wyjątkowo nie sprzyjają pracom budowlanym. To oznacza nie tylko wyższe koszty, ale też ogromną presję czasu, by jak najszybciej zabezpieczyć budynek przed dalszą degradacją.

Potrzebne materiały i pilne wsparcie

Rodzina robi wszystko, by stanąć na nogi i zawalczyć o przyszłość swoich dzieci. Skala zniszczeń sprawia jednak, iż bez pomocy ludzi o dobrych sercach odbudowa domu będzie niemal niemożliwa.

– Przed nami kosztowna odbudowa. Potrzebujemy m.in. styropianu, blachy, drewna oraz innych materiałów budowlanych, aby móc jak najszybciej zabezpieczyć i odbudować dom – podkreślają.

„Każda pomoc ma ogromne znaczenie”

Poszkodowani apelują o wsparcie i solidarność. Dla nich każda wpłata, każde udostępnienie informacji i każde dobre słowo to realna nadzieja na powrót do normalności.

– Staramy się być silni i walczyć o przyszłość naszej rodziny, jednak bez pomocy ludzi o dobrych sercach będzie to niezwykle trudne. Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy zdecydują się nam pomóc w tym bardzo trudnym czasie – mówią.

Sprawa porusza i pokazuje, jak w jednej chwili można stracić wszystko. Teraz od ludzkiej solidarności zależy, jak gwałtownie ta rodzina odzyska dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa.

Idź do oryginalnego materiału