Wrak spalonego pojazdu wprawdzie stał poza jezdnią i nie przeszkadzał poruszającym się pojazdom, jednak teraz stał się zabawką zagrażającą bezpieczeństwu.
Cała historia zaczęła się w ubiegłym tygodniu od interwencji służb związanej z alarmem systemu monitoringu w internacie Zespołu Szkół w Lubomierzu, gdzie działania prowadzili strażacy oraz zespół ratownictwa medycznego. Po sprawdzeniu obiektu alarm zakwalifikowano jako fałszywy.
W drodze powrotnej do Gryfowa Śląskiego ratownicy pogotowia natrafili na zdarzenie drogowe na trasie Lubomierz – Radoniów. Przy drodze znajdował się uszkodzony pojazd osobowy marki Volkswagen Polo, który najprawdopodobniej wcześniej uderzył w drzewo. Na miejscu nie ujawniono osób poszkodowanych, jednak stwierdzono brak tablic rejestracyjnych. Z uwagi na zagrożenie wynikające z rozlanych płynów eksploatacyjnych, konieczna była ponowna interwencja straży pożarnej.
Pojazd stał w rowie poza jezdnią i nie zagrażał bezpieczeństwu w ruchu. Do czasu znalezienia właściciela samochód pozostał przy drodze. Nie stał tam jednak zbyt długo. Gdy strażacy i policjanci tylko odjechali z miejsca, doszło do jego zapłonu. Około godziny 2 nad ranem, okazało się, iż VW Polo pali się. Po dotarciu druhowie zastali już mocno rozwinięty pożar. Mimo starań z auta pozostały jedynie zgliszcza.
Wrak pojazdu usunąć powinien jego właściciel, jednak najwyraźniej nie bardzo mu na tym zależy. Kierowcy korzystający z drogi pomiędzy Lubomierzem a Gryfowem Śląskim codziennie obserwowali jak spalony wrak pojazdu wrasta w ziemię.
Jak podaje dziś portal 24jgora.pl dziś jeden z czytelników przecierał oczy ze zdziwienia, gdy zobaczył, iż ten samochód został przewrócony na dach.





2 godzin temu




![Mogło dojść do potężnej eksplozji. Akcja służb na ostrołęckim osiedlu [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/669942649_3855794141382664_651126452301395011_n.jpg)




