Mieszkańcy powiatów chełmskiego i opolskiego usłyszeli dziś syreny alarmowe. Na szczęście były to testy i działania testowe związane z modernizacją systemu.
O szczegółach Tomasz Maczulski.
To nie alarm bojowy ani pożar w sąsiedniej wsi czy błąd systemu. W powiatach opolskim i chełmskim zawyły dziś syreny alarmowe. Na szczęście tylko testowo. Ale w obecnych czasach taki dźwięk natychmiast mrozi krewy w żyłach.
– Według mnie powinny być. Ludzie powinni się z tym oswoić, iż takie rzeczy są, bo ludzie jeszcze są nieprzyzwyczajeni do tego wszystkiego – mówią mieszkańcy. – Potrzebne takie testy, czy nie? – Według mnie to nie. A po co? – Żeby przećwiczyć, przetrenować. – A tam, mnie to już bardzo nie niepokoją, ale chodzi o dzieci. Dzieci podobno się boją. Potrzebne, żeby ludzie wiedzieli, co się dzieje, bo teraz jak leci dron, nie ma nic, nie słychać, nie wiadomo skąd i co.
Próba systemu wywołała spore emocje, ale sam test był konieczny. Testy przeprowadzono między innymi w gminie Chodel, gdzie w sumie zamontowano cztery syreny alarmowe. Sam system wymagał pilnej naprawy, co udało się na szczęście zrobić. O szczegółach mówi wójt gminy Chodel, Karolina Rzedzicka. – Wszystkie syreny na dzień dzisiejszy są sprawne. Pan wojewoda o to zadbał, bo był z tym problem, zwłaszcza z syrenami, które w tej chwili zarządzane są przez Komendę Państwowej Straży Pożarnej. Systemy alarmowe od wielu lat nie działały już na tych obowiązujących systemach, ale Komenda Powiatowa znalazła wykonawcę, który za minimalne środki dostosował je do standardów. Na dzień dzisiejszy wszystkie zostały uruchomione, wszystkie w trzech miejscowościach było słychać. My pokryliśmy jako gmina koszty tej modernizacji.
Co najważniejsze, jak zapewniają urzędnicy, zasięg alarmów obejmuje w tej chwili całą gminę, a w testy zaangażowani byli m.in. strażacy z lokalnej OSP. O szczegółach mówi naczelnik jednostki Maciej Żyszkiewicz. – Odbyły się testy syren, alarmowania m.in. obrony cywilnej. Był również test sygnału przeciwpożarowego oraz test sygnału odwołania wszystkich alarmów, które wymieniłem wcześniej. Alarmy przebiegły bardzo sprawnie, zgodnie z procedurami, wszystko zadziałało poprawnie, tak jak trzeba. Alarmy moim zdaniem są bardzo potrzebne dla miejscowej ludności, by ludzie mogli czuć się bezpiecznie podczas niespodziewanego ataku z powietrza.
Gmina nie zamierza jednak poprzestawać jedynie na testach syren alarmowych. W najbliższym czasie planowane są też inne działania, o których mówi Zbigniew Czerniak z Urzędu Gminy Chodel, odpowiedzialny m.in. za zarządzanie kryzysowe. – W pierwszej kolejności planujemy zamieścić informację na naszej stronie internetowej, na naszym profilu facebookowym, jak zachować się po usłyszeniu alarmu, gdzie szukać schronienia. Planujemy też przeprowadzić taką akcję informacyjną w szkołach przy użyciu naszych strażaków ochotników, po to aby dotrzeć do młodzieży, do nauczycieli.
Testy syren i procedur to jedno, ale najważniejsza jest wiedza, którą musimy przyswoić, zanim usłyszymy realne zagrożenie. W sytuacji kryzysowej nie ma przecież czasu w czytanie instrukcji. Trzeba działać, bo bezpośrednio zwiększa to nasze szanse na przeżycie. O szczegółach mówi wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. – Logicznym jest, iż wychodzenie na otwartą przestrzeń nie jest bezpieczne. Wtedy należy szukać najlepiej osłoniętego miejsca w swoim domu, najniżej położonego i przede wszystkim z daleka od szyb, okien, otworów. o ile mamy warunki budowlane budynku, które dają nam większe poczucie bezpieczeństwa, czyli mamy na przykład stropodach, to pod takim stropodachem jest najbezpieczniej – wskazuje wojewoda.
Odpowiednie przygotowanie, oswojenie z dźwiękiem syren i znajomość prostych zasad bezpieczeństwa we własnym domu nie mają wywołać paniki. Mają dać nam bezcenne sekundy, które w kluczowym momencie mogą uratować nasze życie.
Przypomnijmy, iż testowano dziś dwa sygnały: modulowany trwający 3 minuty ogłaszający alarm oraz sygnał ciągły trwający również 3 minuty odwołujący alarm.
MaTo / opr. WM
Fot. pexels.com

9 godzin temu














