Znów płonie składowisko opon w Wilkowie. Na miejscu nasi strażacy

1 godzina temu
Zdjęcie: składowisk


W kulminacyjnym momencie na miejscu działało 30 zastępów. Z pożarem składowiska walczyło 100 strażaków. W działaniach udział bierze również jednostka z Lwówka Śląskiego.

Teren dawnego zakładu pirolizy opon w Wilkowie koło Złotoryi w ostatnich latach wielokrotnie pojawiał się w związku z poważnymi pożarami. Wczoraj w nocy doszło do kolejnego dramatycznego zdarzenia. Tym razem skala pożaru jest zdecydowanie mniejsza niż trzy lata temu, jednak zgromadzone tam odpady sprawiają, iż zakończenie działań nie nastąpi szybko.

Największą akcję strażacy prowadzili tam w 2023 roku. Wówczas płonęły opony zgromadzone na około hektarowej działce. Pożar trwał 20 dni, a w jego gaszeniu uczestniczyło ponad 570 strażaków. Późniejsze ustalenia Prokuratury Okręgowej w Legnicy wskazały, iż bezpośrednią przyczyną było samozapalenie składowanych odpadów, do którego doszło wskutek drastycznego naruszenia procedur ich składowania.

Po zakończeniu tamtej akcji składowisko zostało podzielone na sekcje i wyposażone w pasy bezpieczeństwa. Rozwiązanie to miało ograniczać możliwość przenoszenia się ognia z jednej części składowiska na kolejne. W nocy z poniedziałku na wtorek okazało się, iż zastosowane zabezpieczenia mają bardzo konkretne znaczenie.

Do kolejnego pożaru doszło w poniedziałek, 7 września 2026 roku. Zgłoszenie do dyżurnego Powiatowego Stanowiska Kierowania w Złotoryi wpłynęło tuż po godzinie 21:00. Po dotarciu pierwszych zastępów strażacy zastali w pełni rozwinięty pożar. Ogień obejmował obszar o wymiarach około 50 na 20 metrów.

– Pożar był w pełni rozwinięty. Na szczęście działania, które zapobiegawczo zaleciliśmy po tym pożarze trzy lata temu, spowodowały, iż były tam takie oddzielenia, takie specjalne pasy bezpieczeństwa. To spowodowało, iż ten pożar nam się nie rozprzestrzenił – wyjaśnia w rozmowie z Lwówecki.info mł. bryg. Marcin Grubczyński zastępca komendanta PSP w Złotoryi.

Strażakom udało się stosunkowo gwałtownie zatrzymać rozwój pożaru. W kulminacyjnym momencie w działaniach uczestniczyło ponad 30 zastępów i około 100 strażaków. Na miejsce przyjechały także jednostki z sąsiednich powiatów, w tym z JRG PSP w Lwówku Śląskim.

Choć w tej chwili płomieni nie widać, dla strażaków nie oznacza to końca działań. Problemem jest konstrukcja składowiska i znajdujące się pod powierzchnią odpady.

– Tam jest około 3 metrów głębokości. W związku z tym to, co jest na górze jest przygaszone, ale nie wiemy, co jest na dole – tłumaczy zastępca komendanta.

Dlatego na miejsce kierowany jest ciężki sprzęt. Ładowarki i koparki mają rozgarniać kolejne fragmenty składowiska, umożliwiając strażakom dotarcie do materiału znajdującego się głębiej. Następnie odpady są przelewane wodą i dogaszane.

– To jest metr po metrze rozgarnianie, dolewanie, zalewanie i tak w kółko, aż to wszystko zostanie bezpiecznie całkowicie tam w środku ugaszone – mówi przedstawiciel złotoryjskiej straży.

W praktyce oznacza to, iż mimo opanowania ognia akcja jeszcze się nie zakończyła. Strażacy zakładają, iż może potrwać choćby kilka dni.

Podczas pożaru opon szczególne znaczenie ma także kontrola atmosfery. W związku z tym do działań skierowano zastęp ratownictwa chemicznego z Wołowa, którego zadaniem jest wykonanie pomiarów i sprawdzenie składu powietrza.

– Będzie nam badał atmosferę, tak na wszelki wypadek, żebyśmy też była jasność – przekazał zastępca komendanta.

Na ten moment służby nie potwierdzają zagrożenia dla mieszkańców okolicznych miejscowości. Nie wiadomo jednak, jak długo potrwa jednak akcja.

Idź do oryginalnego materiału