Claudia całą sytuację zrelacjonowała po raz pierwszy krótko po fakcie w opublikowanym na TikToku nagraniu. - Dziewczyny, uważajcie - zaapelowała. Pokazała też spalone włosy. - Śmierdzę jak palony kurczak - skwitowała, zdenerwowana całym zdarzeniem. Choć poczuła dziwny zapach, o tym, iż pochodzi z jej włosów, powiedzieli jej dopiero znajdujący się obok nastolatkowie. - Ochrona dworca oczywiście nie pomoże, powiedzieli tylko "Okej, rozumiemy" - dodała. Post poniósł się po sieci, więc w najnowszym filmie wytłumaczyła, co dokładnie zaszło i jakie kroki podjęła.
REKLAMA
Zobacz wideo "Nie lubię ścianek i całego tego shitu. Chcę po prostu grać w filmach i robić muzę". Helena Englert w "Z bliska"
Podpaliła jej włosy na dworcu w Warszawie. Ochrona zachowała się "karygodnie"
Okazało się, iż do podpalenia doszło, gdy Claudia zjechała windą z pierwszego piętra hali dworca Warszawa Centralna na parter. - Podeszłam do elektronicznego spisu pociągów, który znajduje się praktycznie naprzeciwko tej windy. I w tym momencie ktoś puknął mnie w plecy. Spojrzałam na torebkę, którą miałam przewieszoną na przodzie, czy nie zostałam okradziona. Odwróciłam głowę i widzę kobietę, która dosyć szybkim tempem zmierza w kierunku wyjścia od strony ulicy Emilii Plater - relacjonowała. Wtedy też poczuła nieprzyjemną woń spalenizny, ale była przekonana, iż źródłem jest rzucona pod jej nogi petarda.
- Jak się okazało, to płonęły moje włosy. Grupka nastolatków w wieku ok. 14-16 lat podeszła do mnie i powiedziała, iż pani, która przed chwilą uciekała, podpaliła mi kitkę - opowiadała. Claudia całą sytuację natychmiast zgłosiła ochronie dworca. - Ich postawa jest karygodna. Jedyne, co powiedzieli, to "Okej, przyjęliśmy". I to koniec - podkreśliła.
Zgłosiła się też na policję. - Straciłam pięć centymetrów włosów, bo one były mierzone na komisariacie. W całej tej sytuacji nie o te włosy chodzi. Tylko chodzi o podpalenie kogoś - zaznaczyła i podkreśliła, iż w jej przypadku ucierpiały tylko włosy, ale mogło skończyć się tragicznie.
PKP potwierdza zdarzenie. Policja zapewnia, iż trwa śledztwo
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z PKP S.A, które zarządza halą dworca. W odpowiedzi dowiedzieliśmy się, iż ustalono, iż niezidentyfikowana kobieta podpaliła włosy stojącej obok kobiety, a te udało się natychmiast ugasić. Poproszono też ochronę o złożenie wyjaśnień.
Ustalono, iż 17 stycznia w hali głównej dworca Warszawa Centralna o godz. 16:40 nieznana kobieta dzięki zapalniczki podpaliła włosy kobiety stojącej obok (włosy poszkodowanej zostały natychmiast ugaszone). Sprawczyni po podpaleniu włosów oddaliła się z budynku dworca. Na tę chwilę weryfikujemy zdarzenie. Wystąpiliśmy do agencji ochrony o ustosunkowanie się do sytuacji. Więcej na temat zdarzenia będziemy mogli dodać po zweryfikowaniu informacji
- czytamy w przekazanym komunikacie. Zdarzenie w rozmowie z tvn24.pl potwierdza też rzecznik Komisariatu Kolejowego Policji w Warszawie. - W chwili obecnej realizowane są czynności w komisariacie kolejowym zmierzające do zatrzymania sprawcy. Kobieta złożyła zawiadomienie w Łodzi i z tamtejszej komendy miejskiej otrzymaliśmy informację. Jest to w tej chwili jedna z priorytetowych spraw - zaznacza aspirant sztabowy Artur Wojdat.

2 godzin temu











