W środę w Żychlinie doszło do pożaru budynku wielorodzinnego. Z płonącego obiektu ewakuowało się około 20 osób. Wśród nich znalazła się starsza, schorowana kobieta, która nie była jednak w stanie samodzielnie opuścić mieszkania. Z pomocą ruszył policjant, który w momencie zdarzenia był poza służbą.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb 7 października około godz. 14.22. Na miejsce skierowano strażaków z kutnowskiej jednostki PSP oraz liczne zastępy Ochotniczych Straży Pożarnych. Łącznie w działaniach uczestniczyło 11 zastępów.
Po przyjeździe strażacy zastali rozwinięty pożar. Ogień objął dach i wyszedł poza konstrukcję budynku. Strażacy musieli skoncentrować działania na zatrzymaniu jego dalszego rozprzestrzeniania.
Około 20 osób opuściło budynek
Mieszkańcy zaczęli opuszczać budynek jeszcze przed przyjazdem służb. Łącznie ewakuowało się około 20 osób. Strażacy sprawdzili następnie wszystkie lokale, aby upewnić się, iż wewnątrz nie pozostał nikt, kto potrzebował pomocy.
Jak się jednak okazuje, nim na miejsce przybyły służby w trakcie ewakuacji mieszkańców doszło do sytuacji wymagającej szczególnej interwencji.
Policjant był po służbie. Zauważył dym i ruszył na pomoc
W pobliżu miejsca pożaru znajdował się sierżant Arkadiusz Gajewski, policjant Wydziału Patrolowo-Wywiadowczego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Tego dnia był poza służbą i robił zakupy w jednym ze sklepów.
W pewnym momencie zauważył gęsty, czarny dym unoszący się nad pobliskim osiedlem.
- Funkcjonariusz natychmiast zainteresował się sytuacją i udał się w kierunku, z którego wydobywał się dym. Na miejscu zobaczył osoby opuszczające budynek mieszkalny. Nie czekając na dalszy rozwój sytuacji, rozpoczął szybkie rozpoznanie i zapytał znajdujących się tam mieszkańców, czy w budynku może przebywać ktoś, kto potrzebuje pomocy – informuje asp. Daria Olczyk.
Od sąsiadów dowiedział się, iż w jednym z mieszkań może przebywać starsza, leżąca kobieta, która ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie samodzielnie wyjść.
Policjant wraz z drugim świadkiem udał się pod wskazane mieszkanie. Drzwi były zamknięte. Przy użyciu ciężkiego narzędzia udało się je otworzyć.
- W środku znajdowała się starsza kobieta, która nie była w stanie samodzielnie się poruszać. Funkcjonariusz wraz z drugim mężczyzną pomogli kobiecie usiąść na krześle, a następnie wynieśli ją z budynku w bezpieczne miejsce. Dzięki ich zdecydowanemu działaniu kobieta została ewakuowana z zagrożonego budynku – dodaje asp. Daria Olczyk.
Strażacy walczyli z ogniem przez kilka godzin
Niezwłocznie po przyjeździe strażacy rozpoczeli intensywne działania gaśnicze. Wykorzystano m.in. dwa podnośniki hydrauliczne OSP oraz ciężką drabinę mechaniczną z JRG Kutno.
Po około 30 minutach udało się zatrzymać rozprzestrzenianie się pożaru. Dogaszanie trwało jednak aż do około godz. 21.00. Strażacy musieli częściowo rozebrać elementy dachu i wykonać otwory, aby skuteczniej oddymić konstrukcję i dotrzeć do miejsc, w których mogły utrzymywać się wysokie temperatury.
Po zakończeniu zasadniczych działań strażacy pozostali na miejscu również przez noc. Pogorzelisko było kontrolowane dzięki kamery termowizyjnej, aby wykluczyć ponowne pojawienie się ognia w konstrukcji dachu.
Ogień rozwinął się przede wszystkim na nieużytkowym poddaszu, a mieszkania nie zostały bezpośrednio strawione przez ogień, jednak podczas akcji gaśniczej zostały zalane wodą, a uszkodzeniu uległa konstrukcja dachu.
Przyczyna pożaru nie została jeszcze oficjalnie ustalona. realizowane są czynności, które mają wyjaśnić, co doprowadziło do pojawienia się ognia.
„Policjantem jest się zawsze”
Komenda Policji w Kutnie podkreśla, iż reakcja sierżanta Arkadiusza Gajewskiego pokazuje, iż policyjna służba nie kończy się wraz ze zdjęciem munduru.
Funkcjonariusz nie był tego dnia na służbie. Robił zakupy, kiedy zauważył zagrożenie. Nie pozostał obojętny i natychmiast ruszył z pomocą osobie, która sama nie była w stanie wydostać się z płonącego budynku.
– Policjantem jest się zawsze! – podkreślają funkcjonariusze.

1 godzina temu








