Pożar hali w Płocku. Na miejscu przez cały czas są strażacy, akcja może potrwać choćby do wieczora

1 godzina temu

Trwa dogaszanie pożaru hali usługowo-magazynowej w Płocku na ul. Rembielińskiego, który wybuchł w poniedziałek wieczorem. Ogień początkowo objął cały budynek o wymiarach około 80 na 100 metrów, w którym znajdowało się kilkanaście punktów usługowych oraz magazynowych. W wyniku pożaru większa część dachu hali zawaliła się.

Materiały palne w hali

Rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Płocku mł. kpt. Wojciech Pietrzak powiedział we wtorek rano, iż na miejscu działa jeszcze 10 zastępów strażaków. Zaznaczył, iż w kulminacyjnym momencie działań związanych z gaszeniem pożaru hali uczestniczyło łącznie około 120 strażaków. Były to jednostki z okolicznych powiatów oraz z Warszawy, a także zakładowa straż pożarna dwóch płockich spółek - Orlenu i PERN.

Najtrudniejsze dla nas było to, iż znajdowało się tutaj dużo materiałów palnych, znajdował się tutaj sklep meblowy, drukarnia, znajdował się również sklep z odzieżą. Materiały te bardzo gwałtownie się palą, no i niestety ten pożar był bardzo ciężki do opanowania. Na tą chwilę już sytuację mamy opanowaną, trwa dogaszanie – podsumował główną część akcji mł. kpt. Pietrzak.

Ze względu na konstrukcję hali oraz zawalony dach działania gaśnicze były prowadzone jedynie z zewnątrz. Akcja gaszenia pożaru hali, aby ogień nie rozprzestrzeniał się obejmowała też ochronę sąsiednich podobnych zabudowań, jak również położonych w pobliżu stacji paliw oraz czteropiętrowego bloku mieszkalnego.

Kilkudziesięciu mieszkańców tego bloku zostało czasowo ewakuowanych, ale jeszcze w poniedziałek wieczorem, wrócili oni do swoich mieszkań.

Ewakuacja bloku była konieczna, ponieważ ogień zaczął wychodzić poza obrys hali. Płomienie zaczęły w pewnym momencie sięgać szpaleru drzew wzdłuż budynku mieszkalnego. Wierzchołki drzew zostały nadpalone. Było ryzyko, iż ogień przeniesie się na część bloku – wyjaśnił rzecznik płockiej straży pożarnej.

Dodał, iż gdy sytuacja została ostatecznie opanowana, po około półtorej godziny lokatorzy mogli wrócić do swych mieszkań. Wcześniej, tuż po pojawieniu się ognia w hali, ewakuowano z niej sześć osób. Nikt nie wymagał pomocy medycznej.

Dogaszanie choćby do wieczora

Jak dodał strażak, dogaszanie pożaru, a następnie pogorzeliska może potrwać do wieczora. Wyjaśnił też, iż dopiero po zakończeniu całej akcji na teren objęty wcześniej pożarem będą mogli wejść policjanci, prokurator i biegli, aby ustalić przyczyny zdarzenia.

W pożarze nikt nie ucierpiał. Jeden ze strażaków trafił do szpitala na obserwację ze względu na duży wysiłek fizyczny – zaznaczył mł. kpt. Pietrzak.

W związku z pożarem Wydział Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Płocka w informacji dla mieszkańców rozsyłanej w poniedziałek wieczorem w systemie SMS zalecał zamknięcie okien w rejonie osiedli Wielka Płyta i Śródmieście – to dzielnice położone w sąsiedztwie płonącej hali.

Ze względu na gęste zadymienie stan powietrza był cały czas monitorowany przez Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego. Do bieżącego monitorowania sytuacji związanej z pożarem i koordynowania działań wykorzystano też drony.

Dym z pożaru do zapadnięcia zmroku widoczny był w całym Płocku, a choćby z odległości kilku kilometrów od jego granic. W rejonach miasta oddalonych od płonącej hali opadały niesione wiatrem spalone fragmenty np. części poszycia dachu.

W związku z pożarem i działaniami straży pożarnej, zamknięto w Płocku dla ruchu samochodowego ul. Rembielińskiego i sąsiednią ul. Przemysłowa. Policja apeluje o stosowanie się do poleceń służb.

Idź do oryginalnego materiału